Hip – Hop jest subkulturą zapoczątkowaną w początku lat 70-tych, w NowoJorskim Bronksie. W jej skład wchodzą: graffiti, b-boying, dj-ing, mc-ing i od niedawna sama wiedza na jej temat. Od samego początku miała za zadanie łączenie ludzi i rozwiązywanie problemów w przyjemny, bezolesny sposób. Ojcem hh możemy nazwać DJ’a Cool Herca, imigranta z Jamajki, który w Nowym Jorku zapoczątkował tzw. soundsystem. Prościej mówiąc, uliczną dyskotekę. Wracając jednak do tematu, był to bezkrwawy sposób rozwiązywania sporów. Zamiast strzelać do siebie, ludzie wychodzili i pojedynkowali się w jednym z elementów hh. Najczęściej breakdance i freestyle battle.
Od dłuższego czasu mam nieodparte wrażenie, że wraz z komercjalizacją i rosnącym pozerstwem ludzie zatracają prawdziwe wartości którymi powinni się kierować. Coraz częściej widzę na ulicy rozwrzeszczanych małolatów w szerokich spodniach, którzy myślą że jak słuchają Hemp Gru i kopcą szlugi to są gangsta. Jeden przez drugiego tylko krzyczy CHWDP i inne synonimy, chociaż tak naprawdę policja im nic złego w życiu nie zrobiła. Żaden z nich nie ma bladego pojęcia czym jest hh, ale co z tego, oni mają szerokie spodnie i niech ktoś tylko się do nich wychyli, to pierwsi polecą po kolegów. Ciekawi mnie czy ich rodzice nie interesują się czym ich dzieci się zajmują i czego słuchają? Niby głupie pytanie, ale prawda jest taka że rap jest muzyką reprezentującą ulicę i podziemie i nie jest kierowana do smarkaczy którzy wynoszą z niej jedynie to że trzeba jarać skuny, jebać policje i imprezować. Ludzie, litości!
Komercjalizacja nie ominęła także mody. Przykładem może być trend Emo, czyli Ci, którzy nie mają jaj żeby przynależeć do żądnej subkultury, wiec ulepili sobie własną. To oni zaczeli propagować chodzenie w arafatkach. Może, nie każdy wie, ale ta kwadratowa chusta jest symbolem jedności z Palestyńczykami i w pewnym stopniu symbolem metali. Szlag mnie trafia jak widza jakiegoś lamusa, który z czegoś c o jest dla mnie wspaniałe robi wieś.
Możecie powiedzieć, że co ja niby gadam, przecież Kajman w teledysku ‘To jest Kajman’ paradował w arafacie. Ale zauważcie ze Kajman należy do Projektu Hamas.
W komentarzach na YouTube’ie zetknąłem się z opinią że co ja niby pieprze?! Kto ma się jednoczyć, Tede i Onar?! Ale dla tych mało kumatych polecam dowiedzieć się czegoś o historii ich beefu i zauważyć że załatwiają swoje sprawy, właśnie za pomocą muzyki.
Mam nadzieję że po przeczytaniu tego, zrozumiecie różnicę między prawdziwymi koneserami, a pozerami i hołotą.