Więzi.

Czy można mówić o przyjaźni bez zaufania? To tak jak robić spaghetti bez makaronu. Gdzie tu sens i logika? Nie można opierać związku między dwojgiem ludzi na czymś innym niż zaufanie. Często po utraconej przyjaźni mówimy że skoro ją utraciliśmy to tak naprawdę nie była przyjaźń. Gówno prawda. Jeżeli uważaliśmy kogoś za przyjaciela przez pewien okres czasu, to będzie on zajmował w naszym sercu wyjątkowe miejsc już zawsze. Możemy się do tego nie przyznawać ale w głębi duszy wiemy co jest prawdą. Najbliższa mi osoba, jakiś czas temu porównała życie do podróży pociągiem. Mówiła że jedni pasażerowie wsiadają do naszego przedziały, inni wysiadają ale każdy zostawia po sobie jakiś ślad w naszej pamięci. Zapomniała jednak dodać że są ludzie, którzy jadą z nami do samego końca. To Ci najbardziej wytrwali przyjaciele. Ci za którymi skoczyli byśmy w ogień.

Bywają w życiu takie chwile, kiedy ciężko znaleźć nam w kimś oparcie i zrozumienie. To fragment podróży, w którym po mało uczęszczanych stacjach nie podróżuje nikt poza nami. Na samą myśl o tych którzy już wysiedli wzbiera w nas tęsknota i smutek. Bo czemu oni wysiedli? Czemu do cholery zostawili nas samych?! Po prostu. Dojechaliśmy do ich stacji, przyszedł czas żeby zamknąć jeden rozdział życia i otworzyć następny. W tych najtrudniejszych chwilach najczęściej dostrzegamy najwięcej zakrętów i usterek, ponieważ nie ma tej osoby, która by odwróciła od tego naszą uwagę.

Pamiętajmy jednak, że z każda chwila zbliżamy się do nowej stacji. Wsiądą nowi ludzi. Jedni wysiądą kawałek dalej, a inni będą wspierali nas w trudach podróży do samego końca.

Pod Twoim natchnieniem…