Więzi.
Czy można mówić o przyjaźni bez zaufania? To tak jak robić spaghetti bez makaronu. Gdzie tu sens i logika? Nie można opierać związku między dwojgiem ludzi na czymś innym niż zaufanie. Często po utraconej przyjaźni mówimy że skoro ją utraciliśmy to tak naprawdę nie była przyjaźń. Gówno prawda. Jeżeli uważaliśmy kogoś za przyjaciela przez pewien okres czasu, to będzie on zajmował w naszym sercu wyjątkowe miejsc już zawsze. Możemy się do tego nie przyznawać ale w głębi duszy wiemy co jest prawdą. Najbliższa mi osoba, jakiś czas temu porównała życie do podróży pociągiem. Mówiła że jedni pasażerowie wsiadają do naszego przedziały, inni wysiadają ale każdy zostawia po sobie jakiś ślad w naszej pamięci. Zapomniała jednak dodać że są ludzie, którzy jadą z nami do samego końca. To Ci najbardziej wytrwali przyjaciele. Ci za którymi skoczyli byśmy w ogień.
Bywają w życiu takie chwile, kiedy ciężko znaleźć nam w kimś oparcie i zrozumienie. To fragment podróży, w którym po mało uczęszczanych stacjach nie podróżuje nikt poza nami. Na samą myśl o tych którzy już wysiedli wzbiera w nas tęsknota i smutek. Bo czemu oni wysiedli? Czemu do cholery zostawili nas samych?! Po prostu. Dojechaliśmy do ich stacji, przyszedł czas żeby zamknąć jeden rozdział życia i otworzyć następny. W tych najtrudniejszych chwilach najczęściej dostrzegamy najwięcej zakrętów i usterek, ponieważ nie ma tej osoby, która by odwróciła od tego naszą uwagę.
Pamiętajmy jednak, że z każda chwila zbliżamy się do nowej stacji. Wsiądą nowi ludzi. Jedni wysiądą kawałek dalej, a inni będą wspierali nas w trudach podróży do samego końca.
Pod Twoim natchnieniem…



egoistka 7:58 pm on sierpień 26, 2008 Bezpośredni odnośnik |
wiele rzeczy napisanych powyzej sa sama, gorzka, pelna bolu prawda. Ale ja osobiscie inaczej odbieram te uczucia. i uwazam ze przyjaz nie istnieje. to cos co bliskosc psychiczno-fizyczna, ktora ludzie kiedys nazwali ‘przyjaznia’, ale tak naprawde potem zatracili jej znaczenie i kazdy odbieral to inaczej, jedni uwazaja, ze kazda osoba,ktora mowi im ‘czesc’ na ulicy to przyjaciel inni nazywaja tak osobe, ktora wie o nich samych wiecej niz…oni sami. przyjaciele nie istnieja. istnieja ludzie bliscy, znajomi, i nieznajomi.pozdrawiam.
mająca przyjaciół 9:51 pm on sierpień 26, 2008 Bezpośredni odnośnik |
jesli uwazasz ze nie istnieja przyjaciele to Ci współczuje…
przyjazn to piekne uczucie.
w tekscie powyzej opisana jest tylko jedna sytuacja, uczucia jednej osoby, moze warto by sie tak zastanowic dlaczego przyjaciel wysiadł z tego pociągu i nie jedzie z nami dalej???
zyczliwa 5:52 pm on listopad 3, 2008 Bezpośredni odnośnik |
mysle, ze obie po czesci macie troche racji. co do tekstu swietny – pisz czesciej. a wracajac do tematu: czy my tak naprawde wiemy czym jest przyjazn? to tak samo jak z miloscia. za kazdym razem zatracamy sie bardziej. faktycznie ludzie zatracili sens slowa przyjazn. ale to nie znaczy, ze ona nie istnieje. a co do drugiego komentarza to chcialam powiedziec, ze ludzie sie zmieniaja i czasami przyjaciel potrafi wysiasc znienacka.
pozdrawiam.