Chyba powoli zaczynam lubić te momenty, gdy patrząc w ciemny sufit, w głowie pojawiają się wciąż nowe pytania. Pytania na które odpowiedź jest bardzo prosta, a na które boje się odpowiedzieć sam przed sobą. Boję się Ciebie. Boje się tego że gdy zrozumiesz kim jestem, nic już nie będzie takie samo. Boje się że gdy zrozumiem kim Ty jesteś, minie chwila która łączyła wszystko. Cóż… wszystko jest stanem umysłu.
Wciąż rośnie mój zasób słów i przeżyć. Kiedy znów pojawia się dualizm samego siebie po raz kolejny uciekam w głąb duszy. Pożądanie tam ukrytych zmysłów sprawia że odnajduje wciąż nowe pragnienia i emocje. Wycieczki myśli w ciemną otchłań pomagają odszukać sens który codziennie gubię. Gubię go kiedy rano wstaję z łóżka, tylko po to żeby znów go odnaleźć wieczorem, w mroku.
Panta rhei, lecz nie rozum tego literalnie.
Tak właśnie mija życie. Na odkrywaniu na nowo samych siebie.